Dzisiaj zrobiłem około 300km. Katowice, Skoczów, Wisła ,Istebna, drobne zakupy u południowych sąsiadów ,potem kawałek przez Czechy na Milówkę, Żywiec, Bielsko i na Katowice do domu wszystko dobrze ale motór wygląda jak po Dakarze bo przed Katowicami miałem oberwanie chmury ale jest ok chrzest deszczowy już w tym sezonie był, jakby ktoś się wybierał to od Wisły aż do Milówki przez Czechy tragedia pełno piachu i gdzieniegdzie dziury ,mało powiedziane jamy ale i tak było warto bo byłem odwiedzić żonę z dzieckiem w sanatorium

szkoda że jechałem sam

ale i tak nie było źle, tylko ten wiatr
