Większośc z nas wie co spotkało mnie i mój motocykl .Dla niewtajemniczonych krótko i na temat.Późną jesienią postawiłem swojego Vulcana do serwisu Y....y na jesienno wiosenny przegląd,podczas którego wraz z olejem wypłynęły opiłki aluminium.Po wspólnej naradzie mechanicy doszli do wniosku , że należy rozebrać cały silnik i zobaczyć co jest ,,grane''.Miało być szybko i tanio.Po oględzinach rozebranego silnika,,fachowcy''nic nie znaleźli.Więc złożono go ponownie.I tu zaczęły się dopioero problemy.Motocykl palił raz na jednym lub drugim cylindrze stajac w kłębach czarnego dymu.Po nieudanej interwencji u mechanika prowadzącego serwisu Y postawiłem motocykl do serwisu KAWASAKI też w Białymstoku.A był to juz początek lipca...a miało być szybko i tanio... I tu diagnoza była już w pół godziny,i wszystkim stanęły ,,włosy dęba''- OGROMNE DZIĘKI CHŁOPAKI...Podczas naprawy w serwisie Y nie włozono poprostu wszystkich części do gaźnika...

zaś pokrywy zaworów i świece można było odkręcać palcami

Na dodatek okazało że uszczelki pod glowicami tez wydmuchało po 5 km.Wszystko to kosztowało mnie ok 2 tys...przecież miało byc tanio i solidnie.Finalnie i solidnie motocyklem zajął się już serwis Kawasaki i dał mi nadzieję, że jeszcze w tym sezonie pojeżdżę z Jolcią.Cóż widać nauka
Jak mam czas ,to siedzę i myślę, a jak nie mam czasu to tylko siedzę...ostatnio tylko siedzę