PRZYBYŁEM
Dojazd do Wrocka spokojny. Zaczęliśmy z Michałem we 2 a zajechaliśmy w 7 zgarniając po drodze cierpliwych i spokojnych w prędkości ( 60 -80 km ). po drodze minęliśmy lub nas minęło sporo ekip ze Skandynawii , Rosji a nawet Niemiec o rodzimych nie wspomnę.
na wjeździe ja dostałem opaskę i wojownik także ( te same numery ). Integracja trwa właściwie non stop. tylko osoby się wymieniają te bardziej zmęczone na te już wypoczęte.
ZOBACZYŁEM
Zostałem przygarnięty do strefy HOG. W czwartek wieczorem było już ok 7.000 h-d. Można powiedzieć że cała Europa. W karnecie wjazdowym były talony na 3 śniadania. W piątek rano przy wydawaniu śniadań bałagan - kolejka właściwie stoi w miejscu. O 11 poddaliśmy się i pojechaliśmy w miasto.
Spotykam się z Ryffką i umawiam się na późniejsze spotkanie bez motorowe. Miałem przyjemność być przedstawionym pannie Mariannie.
Na terenie zlotu widziałem nawet jednego "bardzo groźnego" Hellsa z Belgi 1.50 w kapeluszu. Policji sporo ale poza terenem zlotu. W sobotę temat śniadania został ogarnięty i było ok. Podobał mi się kwartet smyczkowy grający do śniadania. Na sam koniec spotykam znajomych ze zlotu na Białorusi. ( świat jest mały ).
WYBYŁEM
Powrót samotny nie śpieszny, to co lubimy z Wojownikiem najbardziej.
https://plus.google.com/photos/11201183 ... 4994864033