Ooo to to to! Czym skorupka za młodu nasiąknie... W moim przypadku stan motocyklowej hibernacji trwał ponad 20 lat, cierpiałem strasznie, wiadomo

, decyzja o odmrożeniu zawodnika trwała dosłownie chwilę. Na razie nie planowałem, ale jak zobaczyłem to już było "po ptokach", zaiskrzyło i to jak

. Wykorzystuje każdą okazję do przewietrzenia łepetyny, jedynie śnieg i lód trochę studzi mój zapał. Do Gdyni niedaleko, może kiedyś oprócz LwG, będzie okazja do wypicia jakiegoś piwka

. Zdrówka i dobrej pogody w trasie!
