Wielebny, nawet niewielki kaganiec na kierowców, ale egzekwowany bez zbędnych ceregieli, odnosi pozytywne skutki. Druga sprawa, to już kwestia mentalności, jak i wolniejszego tempa życia. Ludziska nie mają na głowie tylu problemów co u nas, z tymi co mają, radzą sobie zgodnie z nabytą czy wrodzoną ekspresją, czyli "kładę lachę na wszystko, jak się pali, to może zacznę kopać studnię" . Dlatego nikt tu nie siwieje tak szybko jak u nas

. W którymś wcześniejszym poście wspominałem o poprawie na naszych drogach, to widać, nie ma co zaprzeczać. Jeżeli byłaby jeszcze szansa na poskromienie tych 5% drogowych idiotów, którzy demolują statystyki i zmuszają człowieka do zażywania środków uspokajających, to bylibyśmy blisko północnych standardów
