Inwokacja, czyli Fijałkowo 2012
: śr kwie 18, 2012
Któregoś postu Długi Lechu zaproponował stworzenie 14 księgi Pana Tadeusza, na początek macie inwokację, czy będzie ciąg dalszy to już zależy od ilości piwa w Fijałkowie. Na trzeźwo to nawet Mickiewicz nie tworzył, zresztą kto czytał Dziady to wie.
Inwokacja, czyli Fijałkowo 2012
Vulcanie! Mój Motocyklu! Ty jesteś jak zdrowie.
Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto dzień nie jeździł. Dziś piękność Twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie.
Panie Motocyklistów, co czuwasz nad Promykiem jutrzenki
W wolontariatu pomocy! Ty, co gród niewielki
Przasnyski ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie na słuszną drogę przywróciłeś cudem
(Gdy od kochanej maszyny pod Twoją opiekę
Zabrany, powrotów przekroczyłem rzekę
I zaraz mogłem jechać do Twych świątyń progu
By za nowy motocykl podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Vulcanerii łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych dróg leśnych, do tych łąk zielonych,
I szos asfaltowych w Fijałkowie rozciągnionych
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.
Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,
Gospoda Pod Kasztanem, z cicha sobie stała;
Która raz do roku, rykiem rozbrzmiewała
Świeciły się z daleka chromowane tłumiki,
To znak że zjechały tutaj Vulcaniki
Brama na wciąż otwarta wszem wobec ogłasza,
Na wspólną imprezę, Brać nasza zaprasza.
Inwokacja, czyli Fijałkowo 2012
Vulcanie! Mój Motocyklu! Ty jesteś jak zdrowie.
Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto dzień nie jeździł. Dziś piękność Twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie.
Panie Motocyklistów, co czuwasz nad Promykiem jutrzenki
W wolontariatu pomocy! Ty, co gród niewielki
Przasnyski ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie na słuszną drogę przywróciłeś cudem
(Gdy od kochanej maszyny pod Twoją opiekę
Zabrany, powrotów przekroczyłem rzekę
I zaraz mogłem jechać do Twych świątyń progu
By za nowy motocykl podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Vulcanerii łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych dróg leśnych, do tych łąk zielonych,
I szos asfaltowych w Fijałkowie rozciągnionych
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.
Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,
Gospoda Pod Kasztanem, z cicha sobie stała;
Która raz do roku, rykiem rozbrzmiewała
Świeciły się z daleka chromowane tłumiki,
To znak że zjechały tutaj Vulcaniki
Brama na wciąż otwarta wszem wobec ogłasza,
Na wspólną imprezę, Brać nasza zaprasza.