Trochę z innej bajki.
Kilka dni temu przejeżdżałem na moto Puławską skrzyżowanie przy Decathlonie/stacji Jet'a, Piaseczno. Były wyłączone światła, więc nasi mistrzowie kierownicy zachowywali się jak pijane dzieci w czarnym tunelu, totalne zagubienie.
Przejeżdżając skrzyżowanie od Piaseczna zobaczyłem jak pani kierowca wyjeżdża w lewo od strony Decathlona, już na lewym pasie do W-wy. Oczywiście wysuwała się tak, że nadjeżdżający spokojnie sedesik (50cm3) musiał zrobić gwałtowny unik i za chwilę szorujący skuter prawie mnie nie wyprzedził, a za nim kierowca. Nie jechał za szybko na szczęście, bo na pasie rozdzielającym stoi porządny słup. Zjechałem za skrzyżowaniem na prawo i po zatrzymaniu zobaczyłem, że kierowca wstał , jakiś inny samochód zatrzymał się i kierowca coś zagaduje. Koło mnie był też inny motocyklista, ale zobaczył, że tamten wstał więc odjechał. Inni też ruszyli, a mnie tknęło, czy kierowca samochodu nie wciska ciemnoty gościowi od skutera. Zawróciłem estakadą koło Auchan i pytam człowieka co jest. Z nim jest ok, skuterek lewy bok do roboty, ale jak przewidywałem pani kierowca zaczyna wpierać, że to i tamto. Główny argument: "..ale ja pana naprawdę nie widziałam ! ". Przetłumaczyłem kobiecie, że albo pisze oświadczenie, albo dołoży do tego mandat i punkty. Zorientowała się, że jest świadek więc zmiękła jej rura. Dałem gościowi swój nr telefonu na wypadek jakby się jej odwidziało i pojechałem. Na razie cisza więc powinno być ok.
Myślę, że ważne jest aby obserwować takie zdarzenia nie tylko z ciekawości. Może okazać się, że solidarność dwóch kółek / no, nie tylko / może być użyteczna w egzekwowaniu sprawiedliwości. Niestety byłem jedyny w tym przypadku, reszta pojechała.
