Miruś, nieważne jak kto zaczyna, ale ważne jak się kończy...
Aby Cię uspokoić radzę porozmawiać ze Sławkiem, on wie najlepiej jak mi szło na początku ... (gdyby ten kurs był tańszy, to poddałabym się po czterech dniach i bym go nie ukończyła, a tak ,kasy było szkoda, więc postanowiłam, że godzinki wyjeżdże i już ... wcale na egzamin się nie szykowałam). A tu proszę, najważniejsze to nic na siłę, bez spinania się, powoli - wszystko będzie OK.
A jeżeli chcesz wiedzieć, jak moje pierwsze jazdy wyglądały na mojej ślicznotce (Żizelce), to pogadaj z Andrew, on to widział w realu i mówię Ci, to było .... mina Andrew - bezcenna. Ja byłam wściekła

, Andrew był przerażony

, a Sławek mówił wszystko będzie dobrze, Ola spokojnie

.
Byłam zła, przerażona, wściekła i wiele innych złych emocji mną targało ..., bo myślałam, że jak prawko w kieszeni, to myk na motocykl i ... jazda, a tu ....
Tak, więc Miruś głowa do góry i ćwicz, próbuj, niepoddawaj się, a będzie dobrze.
Zobaczysz, jak razem będziemy śmigały
Pozdrawiam i do zobaczenia
