Dostałem się do akumulatora- okropnie gorący, napięcie spadło do 6v, jakby się zagotował... Ciekawe jaki prąd poplynal
Ale dałem mu się wystudzić , napięcie wróciło do normy, i co dziwne... Po dotknięciu kablami biegunów akumulatora ten kręci rozrusznikiem - bez kluczyka oczywiście. Po odlaczeniu przewodu z rozrusznika( gruby, przykręcony pod styk i śrubkę M6 ) oczywiście już kręcić nie chce. Zapłon normalnie się załącza. Nie wiem czy tak powinno byc- ale na tym przewodzie mam stale 12V również bez kluczyka w stacyjce.
Ktoś miał podobny przypadek? Czyżby przekaźnik się skleił ? Albo zwarcie gdzieś na instalacji poszło?
Pomóżcie panie i panowie.