
Wreszcie, po długich bojach, skończyłem składać motor po wymianie rozrządu, napinaczy, zwalonego alternatora, przepalonych i przerdzewiałych wydechów, czyszczeniu rozrusznika etc.
Dziś spróbowałem go odpalić i dupa. Wszystko jest złożone jak trzeba - sprawdzałem. Wszystkie kable podpięte - też sprawdzałem. Aku jest nowe i naładowane, rozrusznik wyczyszczony kręci jak należy, paliwo jest podawane (tak sądzę bo czuć zapach benzyny i świece są wilgotne od mieszanki), świece są nowe. Mimo to nie odpala.
Podejrzewam że brak iskry ale nie wiem co może być przyczną.
Jak sprawdzić że faktycznie nie ma iskry na świecy? Jak sprawdzić co może być przyczyną? Co, gdzie, jak pomierzyć żeby dojść co padło?
Pomóżcie bo chciałbym się wyrobić i do Chorzowa dojechać motorem a nie PKP/PKS?