Bez ssania nie chciał zapalić (kręcił żwawo, ale nie zaskakiwał), co już samo w sobie było dziwne biorąc pod uwagę że było bardzo ciepło i że krótko stał na dworze. Na ssaniu zaskoczył za 5-6 razem, ale obroty były stanowczo za niskie jak na ssanie oraz po prawej stronie gdzieś z okolic dolnej części tylnego gara (na ile udało mi się to wysłyszeć) dochodziło głuche, metaliczne jargotanie narastające wraz ze wzrostem obrotów silnika. Najlepiej je słychać po puszczeniu gazu, jak silnik wraca na swoje wolne obroty.
Zaraz wyłączyłem silnik. Za chwilę spróbowałem ponownie, bez ssania. Zapalił od dotknięcia, ale ten jargot nie ustał niestety.
Wiem, że nie słysząc silnika trudno Wam Koledzy ocenić co to za cholerstwo. Jutro zamiast zlotu w Garwolinie czeka mnie chyba wizyta w najbliższym serwisie (w moim przypadku custom-riders). Nie chcę ryzykować jazdy nigdzie dalej, a oni może chociaż będą mieli jakikolwiek pomysł co może być przyczyną...
A może ktoś z Was miał coś podobnego? Mnie się wydaje, że moja 800 już wcześniej była trochę za głośna w porównaniu z innymi (chodzi o silnik i skrzynię, nie wydech
