Strona 1 z 3
Hamulce Vulcana
: śr paź 20, 2010
autor: Lecho
Jako, że tu i ówdzie komentarze co do sprawności naszych hamulców nie są pochlebne, chciałbym zapytać jak to wygląda u Was.
Może mój jest wyjątkiem ale zablokowanie tylnego koła to żaden problem (bęben) nawet mam z tym problem bo trudno wyczuć moment i zaczynam tańczyć.
Przód (tarczowy) co prawda nurkuje mocno ale z zablokowaniem przy mniejszych prędkościach nie ma problemu, przy większych się boje, żeby nie położyć, ale mam wrażenie, ze gdybym docisnął ........
Faktem jest, że teraz przy niskich temperaturach przód stał się twardy i trzeba dużej siły na klamce, ale to chyba normalne przy hydraulice, wiosnę pewnie wymienię płyn hamulcowy.
A może chodzi właśnie o to, że nurkuje i blokuje tylne koło, stąd taka opinia???
: śr paź 20, 2010
autor: Abrams
: śr paź 20, 2010
autor: MaciekSz
Generalnie hamulce w moim vulcanie są trudno wyczuwalne. Tył blokuje sie łatwo (tarcza), szczególnie teraz. Paradoksalnie, pomogło lekkie "dotarcie" nowej opony. Do przodu nauczyłem się zaufania mimo, że to cieniutkie kólko 21 cali na mokrym potrafi wpaść w shimmy.
Gdzieś kiedyś w dalekiej przyszłości przewody wymienię na takie w metalowym oplocie. Podobno pomaga.
: śr paź 20, 2010
autor: Abrams
Na pewno będzie lepsza dozowalność
: śr paź 20, 2010
autor: Lacik
Mi trudno wyczuc tylni hamulec bo jest beben. Zablokowac jest go bardzo prosto.
Natomiast jesli chodzi o przedni hamulec to jakos nie boje sie go uzywac. Czesto przed jazda i po jezdzie jezdze po parkingu i staram sie hamowac z maksymalna sila tak zeby nie zablokowac kol.
Ostatnio jadac do wisły mialem niemila sytuacje kiedy gosc w uno nagle na ekspresowce zatrzymal sie. Naszczescie mialem palce na przednim hamulcu co pozwolilo dosyc szybko zahamowac. jakims cudem uaktywniolo sie shimmy ale udalo sie opanowac. Serce mialem pod gardlem

: śr paź 20, 2010
autor: Piotr_Classic
Lacik pisze:Mi trudno wyczuc tylni hamulec bo jest beben. Zablokowac jest go bardzo prosto.
Natomiast jesli chodzi o przedni hamulec to jakos nie boje sie go uzywac. Czesto przed jazda i po jezdzie jezdze po parkingu i staram sie hamowac z maksymalna sila tak zeby nie zablokowac kol.
Ostatnio jadac do wisły mialem niemila sytuacje kiedy gosc w uno nagle na ekspresowce zatrzymal sie. Naszczescie mialem palce na przednim hamulcu co pozwolilo dosyc szybko zahamowac. jakims cudem uaktywniolo sie shimmy ale udalo sie opanowac. Serce mialem pod gardlem

Sugerowałbym
- wyczuć tylny hamulec i używać go
- starać się hamować obydwoma hamulcami
mimo wszystko jest to bezpieczniejsze niż hamowanie tylko przednim hamulcem. Jesteś wtedy narażony na "łatwiejszy" ślizg przez przednie koło gdyż ono niejako przejmuje cały ciężar hamowanego pojazdu (nie życzę Ci tego oczywiście).
Mam ten sam model co Ty i dochodzę do wprawy w używaniu tylnego (mimo że bębnowy) takiej, iż używam go non stop w ruchu miejskim jako hamulca głównego - normalny tryb jazdy.
: śr paź 20, 2010
autor: Lecho
Tak mówi teoria.
W praktyce przy nagłym hamowaniu dym z tylnej opony i wahadełko dupy na lewo i prawo.
Staram się ćwiczyć awaryjne hamowanie ale panika robi swoje

: śr paź 20, 2010
autor: SAURO
Ja tylnego hamulca używam raczej jako pomocniczego. Tu w mieście nie da się zapi***ć tak ostro żeby trzeba było obydwu używać.
: śr paź 20, 2010
autor: Ja-jo
Ja mam z tyłu bęmben i bardzo ładnie zwalnia, a przodem dohamowywuje. Używając tylko przodu całkiem sprawnie się zatrzymuje jednakże zdarzyło mi się już uślizgnąć przednim kołem i nie jest to wcale przyjemne... i raz w czasie hamowania takiego trafiłem spora dziure w asfalcie która mnie położyła. Tak więc jak napisano tył potem przód jest dobrze, wole jak ślizga mi się dupa niż przód
: śr paź 20, 2010
autor: Abrams
Normalnie jak hamujemy przodem mamy nurkowanie jak ciśniemy jeszcze tył wtedy mamy mniejsze nurkowanie i lepszą siłę hamowania...
Ja nawet w mieście jak jeżdżę dynamicznie używam dwóch.
Lepiej wyregulować naciąg tak żeby zbyt szybko nie blokował się tył i go w pełni używać
: śr paź 20, 2010
autor: Jaco
Ja mam tak wyregulowany bęben, że nawet jak bym na nim stanął to mi koła nie zblokuje przynajmniej mi się nie zdarzyło zblokować a zwalnia całkiem całkiem, co do przodu mam oponę szerokości 8 cm gwałtowne hamowanie wiadomo czym skutkuje dlatego nauczony no tylko dwoma może trzema poślizgami przodu hamuje dwoma na raz. Ale jest jeszcze hamowanie nie fachowo nazwę „paniczne” i tu nie ma czasu na nogę niestety no i … gmole przytarte na szczęście ktoś to coś wymyślił. Myślę że ślizg przodem każdy przeżył a jak nie to przed nim z tego co sam zaobserwowałem ślizg przodu , sylwetka spięta jak najbliżej pionowa bez utraty równowagi i … upadku nie ma oczywiście sucha nawierzchnia, przynajmniej dwa razy tak się wybroniłem bo mimo poślizgu motor pojechał prosto i jest wtedy chwila na dołożenie nogi ale czy ktoś o tym myśli??.

: śr paź 20, 2010
autor: Lacik
Piotr_Classic pisze:Lacik pisze:Mi trudno wyczuc tylni hamulec bo jest beben. Zablokowac jest go bardzo prosto.
Natomiast jesli chodzi o przedni hamulec to jakos nie boje sie go uzywac. Czesto przed jazda i po jezdzie jezdze po parkingu i staram sie hamowac z maksymalna sila tak zeby nie zablokowac kol.
Ostatnio jadac do wisły mialem niemila sytuacje kiedy gosc w uno nagle na ekspresowce zatrzymal sie. Naszczescie mialem palce na przednim hamulcu co pozwolilo dosyc szybko zahamowac. jakims cudem uaktywniolo sie shimmy ale udalo sie opanowac. Serce mialem pod gardlem

Sugerowałbym
- wyczuć tylny hamulec i używać go
- starać się hamować obydwoma hamulcami
mimo wszystko jest to bezpieczniejsze niż hamowanie tylko przednim hamulcem. Jesteś wtedy narażony na "łatwiejszy" ślizg przez przednie koło gdyż ono niejako przejmuje cały ciężar hamowanego pojazdu (nie życzę Ci tego oczywiście).
Mam ten sam model co Ty i dochodzę do wprawy w używaniu tylnego (mimo że bębnowy) takiej, iż używam go non stop w ruchu miejskim jako hamulca głównego - normalny tryb jazdy.
oczywiscie probuje hamowac obydwoma, natomiast na codzien z racji ze nie szaleje hamuje najczesciej silnikiem, dopiero potem przodem. W razie gwaltownego hamowania najlepiej uzywac obu ale wiadomo jak to bywa w naglych przypadkach... naciska sie to co ma sie pod konczynami... w moim przypadku byl to hamulec przedni, hamowanie trwalo bardzo krotki czas. Bylo to moje pierwsze tak naprawde hamowanie awaryjne i ciezze sie ze oprocz sraki w gaciach i powatpieniu w dalsza jazde( skoro chcieli mnie ustrzelic po 500 metrach to co bedzie po 100 km

) nic sie nie stalo

Aczkolwiek mam zamiar udoskonalac moje hamowanie ale to chyba w przyszlym sezonie

: śr paź 20, 2010
autor: Jaco
Wiesz Lacik jakiś czas temu jadąc z Vulcanejros też hamowałem silnikiem no niestety mam zwyczaj zrzucać przynajmniej dwa biegi w dół … no i kicha było tak ślisko, że tył zaczął mnie wyprzedzać … uf, że znowu wcisnąłem sprzęgło bo inaczej bym leżał… A to pierwsza jazda z klubowymi i obciach na całego ale się wybroniłem.

Ja zawsze najpierw hamuje silnikiem a hamulce to awaryjnie i ostatecznie jak muszę

: śr paź 20, 2010
autor: Jan
: śr paź 20, 2010
autor: Abrams
Hamowanie trzeba wyćwiczyć żeby znać punkt krytyczny swojego moto
Jak gwałtownie hamujesz tylko przodem to zanim zaczniesz efektywnie hamować najpierw masz nurkowanie. Gwałtowne dobicie i łatwiejsze zerwanie przyczepności przedniego koła.
Gdy dodasz tył moto nie jako siada w całości i oddalasz punkt zerwania przyczepności przodu.
U Ciebie gdy masz z tyłu tarczę tył działa dużo sprawniej niż bęben ale regulację też jakąś posiada
: śr paź 20, 2010
autor: Lacik
jaco pisze:Wiesz Lacik jakiś czas temu jadąc z Vulcanejros też hamowałem silnikiem no niestety mam zwyczaj zrzucać przynajmniej dwa biegi w dół … no i kicha było tak ślisko, że tył zaczął mnie wyprzedzać … uf, że znowu wcisnąłem sprzęgło bo inaczej bym leżał… A to pierwsza jazda z klubowymi i obciach na całego ale się wybroniłem.

Ja zawsze najpierw hamuje silnikiem a hamulce to awaryjnie i ostatecznie jak muszę

dokladnie. pamietam jak na nauce jazdy pare razy zdarzylo mi sie zredukowac do zablokowania kola. ciezko sie utrzymac na 250

a co dopiero na takich bydlakach

Dlatego hamowanie silnikiem dobre jest przy dojazdach, spokojniejszej jazdy
: śr paź 20, 2010
autor: Abrams
Lacik pisze:jaco pisze:Wiesz Lacik jakiś czas temu jadąc z Vulcanejros też hamowałem silnikiem no niestety mam zwyczaj zrzucać przynajmniej dwa biegi w dół … no i kicha było tak ślisko, że tył zaczął mnie wyprzedzać … uf, że znowu wcisnąłem sprzęgło bo inaczej bym leżał… A to pierwsza jazda z klubowymi i obciach na całego ale się wybroniłem.

Ja zawsze najpierw hamuje silnikiem a hamulce to awaryjnie i ostatecznie jak muszę

dokladnie. pamietam jak na nauce jazdy pare razy zdarzylo mi sie zredukowac do zablokowania kola. ciezko sie utrzymac na 250

a co dopiero na takich bydlakach

Dlatego hamowanie silnikiem dobre jest przy dojazdach, spokojniejszej jazdy
Na co dzień też polecam na dojazdach do świateł w miejskiej dżungli, trzeba nauczyć się moto i na każdym da się to zastosować.
Najlepszym rozwiązaniem jest hamowanie silnikiem, przodem i tyłem

: śr paź 20, 2010
autor: Roy
Jaco a redukujesz z przegazówką??:D ja też czasem zbijam 2 biegi na szczęście nie miałem tak ale lepiej być świadomym że z międzygazem też takie cuda dziać się mogą

: śr paź 20, 2010
autor: Piotr_Classic
Ja czasami "awaryjnie" próbuję tak:
- gaz zamknięty
- hamulec tył
- hamulec przód - spokojnie, gaz i tak przymknięty na całego więc nie problemu z trzymaniem kiery
- redukcja po jednym biegu w dół bez przegazówki
Wszystko prawie w tym samym czasie

: śr paź 20, 2010
autor: Ja-jo
Dojeżdżając do świateł itp. własciwie wogle nie używam hamulca, najlepiej żeby się prawie zatrzymał zbijając biegi normalnie z przegazówką.
A przy redukcji, zdażylo mi się raz wykonać taki manewr że zamiast wbić wyższy bieg przyśpieszając zredukowałem....nie wiem jak to się stało, czy zahaczyłem butem czy mi się coś we łbie popierdaczyło, ale koła się nie zablokoway za to poczułem cały moment obrotowy jaki posiadam i przelatującą myśl czy oby napewno vulcana nie da się do pionu postawić
