Żeby nie było, że trzęsę portkami, pytam tylko dla pewności:
Czy taki wyciek różnych dziwnych rzeczy z wężyka po lewej stronie silnika (za lewym podnóżkiem) powinien mnie niepokoić?
Okoliczności: Moto odstawione do ciepłego garażu ok. 13 grudnia (nie pamiętam dokładnie kiedy), wyciek zaobserwowałem dzisiaj i wygląda tak, jakby tylko raz wypluł coś takiego - nie kapie cały czas.
Moto jeszcze nigdy w życiu nie zostawiło śladów pod sobą (z wyjątkiem sytuacji kiedy za bardzo naoliwiłem filtr powietrza K&N, ale wtedy nakapało trochę przez noc, filtr i obudowę wyczyściłem i potem już nie było najmniejszych problemów ani w czasie jazdy ani na postoju). Teraz różowy płyn sugeruje, że to też olej K&N, ale dlaczego akurat teraz i to na postoju. W dodatku są w tym jakieś dziwne włókna. Sam filtr wygląda normalnie, więc to chyba nie jego wina... Na dnie obudowy filtra, oleju nie zaobserwowałem.