
Przed rozgrzebaniem zacisków, polecam zaopatrzyć się w smar do tłoczków hamulcowych, ułatwia montaż( tłoczek gładko wsuwa się w zacisk), jak I chroni przed korozją. 15-20zł za tubkę, a praca jest o wiele łatwiejsza. Tłoczki pokrywamy cienką warstwą smaru, podobnie uszczelki w zacisku, Tłoczki muszą gładko wejść do samego dna gniazda i tak samo się wysuwać. Jeżeli się przycierają, wyciągamy tłoczki, usuwamy uszczelki i przecieramy delikatnie gładzie gniazd zacisków papierem wodnym 2000, na mokro, delikatnie, trzemy tylko prawo-lewo, nigdy góra-dół. Po polerce dokładne czyszczenie benzyną estrakcyjną i przedmuchiwanie całości sprężonym powietrzem. W razie braku kompresora, można kupić powietrze w sprayu.

Cztery śruby, dwa oringi i skręcamy. W takim stanie, nie będzie problemu z grzaniem się tarcz hamulcowych. Zamontowałem klocki z okładzinami z materiałów organicznych z 20% zawartością miedzi, przy dwóch wielkich tarczach i 6-tłoczkowych zaciskach, nie potrzebuję wyczynowych klocków piłujących tarcze aż żal.

Pomimo tego, że latem zmieniałem płyn hamulcowy, w zaciskach było sporo syfu w postaci ciemnego "żelu", sama wymiana płynu tego syfu nie usunęła. Teraz jest prima sort, odpowietrzenie zajęło trochę czasu, bardzo pomogła maszynka do podciśnieniowego odpowietrzania, kilka dych w nią zainwestowane, a robi dobrą robotę. Przy okazji wymieniłem płyn w układzie sprzęgła, był całkiem czysty, ale dla świętego spokoju przeczyściłem układ.