Michał, do Berlina masz 300km, a koszt transportu na przyczepce w sumie znikomy w porównaniu z kosztami jakie podajesz, ale za to od dawna cieszyłbyś się z jazdy motocyklem a nie odwiedzaniem sądów

oczywiście miałbyś dodatkowe dowody w postaci faktur za naprawę w DE, miałbyś opinię co jak i dlaczego, i co najważniejsze to chcąc wejść na drogę sądową miałbyś twarde dowody, a tak moto, dla przypomnienia już drugie moto stoi i niszczeje, szanse na trzecie nowe moto raczej nie masz, za to masz szanse na zwrot poniesionych dodatkowych kosztów, i tu zadaj sobie pytanie...... WARTO
Mnie zastanawia jedno, dwa motocykle które miałeś w pewnym odstępie czasu miały a właściwie mają tę samą usterkę mimo że dwa serwisy stwierdziły że nie ma usterki a czy wpadłeś na pomysł aby napisać lub zadzwonić do głównego dealera Kawasaki na Polskę i tam złożyć skargę na jakość zakupionego towaru oraz podejście serwisów, czy sprawa od samego początku kręci się wokół Koszalińskiego przysłowiowego komina
Pytam z ciekawości bo tak jak wielu dziwi mnie cała sprawa ciągnąca się od ponad 2 lat i brak rozwiązania, zresztą fajnie by było aby druga strona miała możliwość wypowiedzenia się......