Oczywiście, że każdemu można sprzedać swój prywatny motocykl za cenę prawie trzykrotnie większą niż się zapłaciło za podstawienie go pod dom po wylicytowanej aukcji w USA.
- Można go sprzedać po niespełna dwóch miesiącach jego posiadania i przejechaniu 600 km;
- Można założyć oba siedzenia – jakieś ulepy gdzie motocykl miał piękne oba siedzenia od wersji LT;
- Szyba najprawdopodobniej uległa połamaniu podczas załadunku i transportu (na zdjęciach z aukcji jest w bardzo ładnym stanie wraz z mocowaniami), więc należało ją zdemontować, choć początkowo autor ogłoszenia chciał ją dorabiać na zamówienie (mocowania/okucia szyby pewnie niedługo znajdą się na portalach aukcyjnych);
- kierunkowskazów przednich i tylnych nie było (widać je już ułamane na zdjęciach z aukcji w USA), więc w kraju założone od VN 1500;
W elektryce był „bajzel” ze względu na najdziwniejsze przeróbki, co też widać częściowo na zdjęciach z postów na „grupce” VN 2000;
- Co nowego się pojawiło, to gmole i jedynie przewieszane sakwy i stąd siedzenie pasażera jest dziwnie nad błotnikiem bo nie pasuje do zamka i zaczepu siedzenia.
Oczywiści, że można twierdzić że motocykl „Naprawda fajny egzemplarz” – (pisownia oryginalna), zwłaszcza jak się o nim nic nie wie i nie ma się pojęcia o VN 2000.
Ale sposób na zarobienie jest.
VIN: JKBVNMF197A004296
