Odkopuję temat bo
właśnie pozbyłem się walenia
w wydech po gwałtownym odkręceniu na maksa manetki i szybkim odpuszczeniu gazu (strzał był typowo od zbierającego się niespalonego paliwa
w tłumiku). Dodatkowym efektem było duszenie się silnika po gwałtownym dodaniu gazu (np
w czasie wyprzedzania).
W takiej chwili musiałem odpuścić manetkę i ponownie odkręcić bardziej płynnie, wtedy motocykl przyspieszał
w miarę normalnie. Przyczyną był urwany
wężyk podciśnienia
w miejscu podłączenia do modułu zapłonowego (dyndał sobie
w powietrzu). Moduł znajduje się pod prawą pokrywą. Naprawa polegała na wyjęciu urwanej plastikowej końcówki z
wężyka podciśnienia, delikatnym rozwierceniu otworu
w obudowie modułu zapłonowego na fi 4mm
w miejscu gdzie wystawała urwana końcówka . Wierciłem trzymając wiertło
w palcach a moduł otworem
w dół by opiłki nie sypały się do czujnika podciśnienia. Następnie
włożyłem odwrotnie niż była tą urwaną końcówkę
w nawiercony otwór (wchodzi ciasno). Nie wklejałem tego na kropelkę bo można by skleić przez przypadek membranę czujnika podciśnienia. Po założeniu rurki na końcówkę uszczelniłem po wierzchu szczyptą silikonu by mieć pewność, że jest szczelne. Moto przestało walić
w tłumiki, mniej się grzeje (wcześniej wentylator pracował prawie cały czas a teraz sporadycznie), nie dusi się po gwałtownym dodaniu gazu
Jeśli macie podobne objawy to sprawdźcie czy
wężyk podciśnienia idący od gaźnika jest podłączony do modułu zapłonowego, czy nie jest zagięty i czy filtr, który jest
w niego wpięty jest drożny.
Komar3->Jawa350->ETZ250x2->Kawasaki GPZ550-> dwadzieścia lat przerwy-> Zipp chopper 50/72 (przez miesiąc)->Dniepr MT10-36 (z koszem)->Vulcan 1500+Aprilia RSV1000R