Zresztą po roku przekonywania, proszenia, błagania, udowadniania statystykami, że motocykl męża nie równa się wdowieństwo, gdy już udało mi się uzyskać pozwoleństwo i kupiłem sprzęta - jechaliśmy sobie po okolicy i wyprzedził na jakiś czarny cruiserek - chyba Shadowka. Mało nie pojechałem w pejzaż, gdy usłyszałem w słuchawkach głos mojej lubej - phi NASZ ładniejszy
