Przepraszam że nie odpisywalem ale mam cały czas ugiete kolana...
Po malowaniu silnika ściągnąłem zabezpieczenia założone przez pana który szkielkowal i zobaczylem kupe granulatu w silniku...
Dosłownie wszędzie, swiecilem latarka po dziurach na gaźniki- warstwa szkielek na uchylonych zaworach - tragedia.
Ściągnąłem przekładnie, obrocilem wałem - chrobot
Gość obiecał pod cisnieniem wyropowac silnik ale nie wiem
Ratujcie Panowie, co robić?