Witam wszystkich

Chciałbym Wam opisać w paru zdaniach moją historię z VN 1700 chociaż nie będzie to łatwe... W kwietniu 2011 roku spełniłem swoje marzenie i wyjechałem z salonu nowiutkim Kawasaki VN 1700 CLASSIC TOURER

Motocykl zakupiłem w salonie motocyklowym TATA-SERWIS w Koszalinie. Wyjeżdżając spod salonu na CPN przydusił się i jadąc do domu z bananem na twarzy zrobił to wielokrotnie... Oczywiście zgłosiłem ten problem panu Maćkowi z TATA-SERWIS po czym usłyszałem odpowiedż że motocykl ma blokadę i że po przejechaniu 1000 km mam przyjechać na pierwszy przegląd, wymienią mi olej i usuną blokadę. Po trzech dniach przyjechałem na pierwszy przegląd i od tego dnia do dzisiaj mam problem... Zaczeli kłamać, ściemniać itd... Motocykl zaczął coraz bardziej się dusić, fiksować, przegrzewać... Przegrzał się do tego stopnia że aż stopił się dekiel na silniku z napisem 6 biegów a pan Maciek stwierdził że tak ma być i że z motocyklem jest wszystko ok a ja po prostu nie potrafie jeżdzić. Przez kilka miesięcy jeżdziłem nim tylko do serwisu i do domu ponieważ motocykl nienadawał się na dalsze trasy. Motocykl był wielokrotnie rozbierany i nic nie potrafili znależć a w książeczce serwisowej zabrakło miejsca na dalsze wpisy i awarie. Jazda nim to była męczarnia, katastrofa i jakaś pomyłka. Masakra!!! Dwadzieścia lat jeżdżę motocyklami, od dzieięciu lat ciężkim sprzętem ale takiej porażki się nie spodziewałem. W lipcu 2011 roku po interwencjach rzecznika praw konsumenta wymieniono mi motocykl na nowy i znowu wszystko od początku.......! Motocykl zaczął fiksować, dusić się, komputer przestał reagować na różne funkcje itd. Oprócz tego po dodaniu gazu z biegu jałowego pojawił się metaliczny łomot a dopiero póżniej wchodził na obroty. Pan Maciek z TATA-SERWIS umywał ręce, nie wpisywał już nic w książeczkę twierdząc że wszystko jest super więc w pażdzierniku 2011 roku wybrałem się do serwisu Kawasaki w Lesznie (Grupa Camel-Leszno pod Poznaniem) i zgłosiłem problem. Pan z serwisu przejechał się nim i zapytał czy to żart? A może to jakaś ukryta kamera...? Odpowiedziałem że nie, że to nowy z salonu Kawasaki VN 1700 CLASSIC TOURER i że tak jeżdzi... Przyjeli mi motocykl na serwis, nie poradzili sobie z nim i po roku czasu odwiżli mi go do domu wystawiając fakturę na 5.600 zł za roczny pobyt motocykla na serwisie a dokumentacja naprawcza została zniszczona... Brak mi słów! Od listopada 2011 roku do dziś jestem w sądzie z TATA-SERWIS z Koszalina. Masakra! Zacząłem szukać pomocy w Niemczech i z tamtego serwisu usłyszałem że te motocykle nigdy nie miały żadnych blokad, że w 2010 roku była akcja serwisowa pod tytułem wymiana komputerów głównych itd. A jednym z pytań zadanych przez Niemieckiego serwisanta Kawasaki było (Jakie ciśnienie ma pompa paliwa?). W Polsce nikt tego nie sprawdził i już nie sprawdzi. Mam nadzieję że wygram tą sprawę i kupię sobie trzeci taki sam motocykl ale już w Niemieckim salonie. Mam do Was pytanie. Czy jest ktoś w Polsce kto ma taki motocykl jak ja? Czy też miał z nim takie problemy i jak sobie z nimi poradził? A jeśli ktoś chce sobie kupić taki motocykl to zapraszam na jazdę próbną bo można się trochę zdziwić a żaden salon w Polsce Wam tego nie zapewni twierdząc że jest to motocykl tylko na zamówienie...

Mój numer telefonu to 500 039 784 Pozdrawiam Michał
