Minęło troszkę czasu i wreszcie zaczynam zdawać Wam relację z naszej tegorocznej wyprawy : A to było tak :
Poniedziałek , wszystko zapięte na ostatni guzik . Tylko wsiadać i jechać ale...... Są sprawy , które trzeba załatwić . Wtorek 15.oo wszystko załatwoine , trochę późno ale decyzja może być tylko jedna . Do rana zwariuję - jedziemy . Manele na dwór , koń pod dom i ruszamy. 17.oo wylatujemy z miasta . Jedziemy w kierunku Francji . 1500 km do St. Etienne . Daleko . Po drodze jest Hailderberg i zaproszenie od Zegara. 800 do przejechania . Czy damy radę ? Około północy droga zaczyna się "zwężać" . Zmęczenie zaczyna brać górę , i sms od Zegara - spanie gotowe , dacie radę , co będziecie spać na stacji

Red Bull czyni cuda , ok 3,oo dojeżdżamy . Jakaś siła jest w człowieku , Grzesiu wita nas z otwartymi ramionami . Dla mnie jest zimne piwko , a dla Anuli Martini . Motocykliści to specyficzny gatunek człowieka . Chwilkę siedzimy i rozmawiamy , ale trzeba iść spać . Jeszcze tylko prysznic. Zegar jeszcze raz wielkie dzięki dla Ciebie ! Rano jedziemy przecież dalej , a nocy już niewiele . Pierwsze zmęczenie , ale najważniejsza jest radość z wyjazdu . Znowu w drodze , w nowe miejsca , po nowe przygody . Jak najwięcej takich chwil . cdn