Nie interesuję mnie żadne potwory, bicie, strzelanie, głupawe dowcipy, ani smutne historie o umieraniu rodziców itp. Chciałbym żeby dziecko oglądało bajki i nie miało później koszmarów.
Przerobiliśmy już klasykę jak Królewna Śnieżka, Śpiąca Królewna, Kubuś Puchatek, cała serię o syrence Arielce, Dzwoneczku. Epoka lodowcowa też była, ale chyba jeszcze za wcześnie.
Zosi bardzo podobał się Ratatuj (tacie też

Alladyn odpadł ze względu na czarownika. Shrek - to nie ten wiek. Calineczka za smutna.
Myślałem o Dumbo i Bambi - ale to też troszkę przygnębiające.
Ogólnie żeby poziomem emocjonalnym odpowiadały bajkom z Mini-Mini.