Witajcie, chciałem się z Wami podzielić taką moją drobną radością życiową związaną z moim 10-cio letnim narybkiem płci męskiej

Otóż wybrałem się VN-em (żonka z córą w puszce za mną) do teściów ok. 120 km od Warszawy. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt iż w obie strony towarzyszył mi mój 10-cio letni syn

Jestem z niego dumny ! zrobił prawie 250km (w te i wew te plus trochę na miejscu) w weekend razem ze mną i to jeżdżąc w otwartym kasku ! nie byłem przygotowany na taką ewentualność po prostu zaskoczył mnie, planowałem i owszem jeździć razem z nim ale to było za szybko

. Jakieś drobne przejażdżki to tak, można oblecieć otwartym kaskiem ale tyle km-ów?! Nie chciał normalnie zejść z motóra, więc dostał dodatkowo okulary p.słoneczne i bandanę na twarz co by wyglądał "ostro":) Ech! rośnie ojcowska duma
VN-owe ścieżki............. dwojako pojęte......... śmiało mogę powiedzieć że to coś pięknego !