Chciałem podziękować za życzenia urodzinowe sprzed półtora tygodnia. Dopiero teraz, bo nie miałem możliwości wcześniej, bo byłem na Rajdzie Katyńskim i byłem całkiem odcięty od świata
Na marginesie chciałem zaznaczyć, że Vulcan przeżył cały wyjazd (6,5 tys. km), choć z małymi kaprysami. Akurat w dzień urodzin sprawił mi prezent w postaci lejącego się paliwa z przewodu, ale naprawiłem i jechałem dalej

. Ponadto parę dni wcześniej musiałem wymienić świecę. Poza tym nie było usterek, a muszę powiedzieć, że rajd ten to straszna katownia dla sprzętu (pędzenie po strasznie dziurawych drogach, czasem szutrówkach, raz nawet na przełaj przez las). Ale Vulcana rajd nie pokonał.