Widzę, że stara gwardia tego wątku czuwa i to skutecznie.
Dla oblatanego nie było trudne, bo numer taktyczny i mały numerek na godle wszystko pokażą w odpowiednim miejscu.
To co widać podwieszone pod kadłubem jest zasobnikiem rozpoznania dziennego ( D ), czyli czopkiem z sześcioma kamerami do strzelania fotek. Stąd wynika, że to musi być wersja R ( 94R ) czyli rozpoznawcza. Można było też podwiesić zasobnik rozpoznania radioelektronicznego ( R ) albo gondolę z działkiem Gsz czego nie praktykowano.
Mało kto z laików wie, że 21sze 32plrt ( w tym 1071 ) wykonywały loty o statusie bojowym z zasobnikiem R wk..jąc skandynawów i Niemców, którzy podrywali swoje pary dyżurne. Oczywiście żeby namierzyć takiego 1071 musieli włączać swoje stacje radiolokacyjne, a czujniki zasobnika R skrzętnie zapisywały ich parametry pracy. Potem eskortowali naszego pilota zbliżając się na odległość umożliwiającą stwierdzenie czy pilot golił się dzisiaj czy też nie.
Takie loty były bardzo wymagające od obsługi, a przede wszystkim od pilota bo samolot leciał na granicy zasięgu. Do tego przekraczał linię brzegową gdzieś na wschodzie PL i leciał w odległości ok 150 km od brzegu na zachód. W kiepskich warunkach lot odbywał się na przyrządach bo linia styku nieba z morzem była niewidoczna. Pilot nie dolatywał do swego lotniska w Bielicach, musiał mieć międzylądowanie, zwykle w Goleniowie żeby uzupełnić paliwo. Mimo, że loty takie odbywały się względnie regularnie zawsze towarzyszyła mu tzw "panika" w pułku, czyli najwyższe czynniki pułkowe były obecne ( czasem w środku nocy ) przy przygotowaniu maszyny, wsadzeniu pilota i wypuszczeniu samolotu. Potem parę godzin czekania na powrót i koniec zabawy.
1071 uzyskał najwyższy stopień ważności z oczywistego powodu: przeszedł przez ręce Membera VC.
