Koledzy witam po dłuższej przerwie...

Morduchna mi się dzisiaj śmieje bo w końcu kawunia gada jak nowa. Znów granica 210 km została bez problemowo osiągnięta. Otóż mamy potwierdzenie dławienia w 100% . Była to pompa paliwa. Jednakże nie kupiłem nowej czy tez używanej. Doszedłem do wniosku że skoro nie padła całkiem i daje jakieś cisnienie to może jest tylko totalnie zapchana. Dałem chłopakom z laboratorium z pracy do wyczyszczenia. Długo kombinowali czym by tu ja zaatakować aż doszli do wniosku że wybić syf pójdzie jedynie metodą czyszczenia ultradźwiękową. Zabrali się za pomposzona i dawali czadu po jej wcześniejszym rozebraniu przez około 6 godzin. Płyn do czyszczenia w maszynie zrobił się dosłownie czarny jak smoła, oczom nie wierzyłem że tyle syfu mogło być w tej stosunkowo niewielkiej pompie i tej obudowie z wmontowanym regulatorem.

!!!

jak po czyszczeniu zabraliśmy sie za płukanie benzyną to wylatywała dosłownie taka czarna maź sorki za stwierdzenie ale jak smarki... Zawiozłem wyczszoną pompe do mechanika złożył sprzęta i dzwoni że jest lepiej ale dupy nie urywa. Mówię trudno zanim nowa lub uzywkę pociagne ze stanów to i tak zabieram moto bo to trochę potrwa. Ale zdziwienia mego nie było końca jak w drodze na stacje benzynową po ujechaniu dosłownie 4 km moto przestało się dławic, kaszlec i zaczęło coraz równiej pracować. To zalałem do pełna kupiłem taki "bomba specyfik" do czyszczenie wtrysków (myślę może coś pomoże na pewno nie zaszkodzi) i układu paliwowego zalałem i wyruszyłem w drogę. Przejechałem od stacji do chatki jakies prawie 120 km dając czadu na każdym biegu do odcięcia zapłonu i moto się ani nie dławi wręcz przeciwnie idzie jak pocisk jak za młodu

I tak oto gdyby nie upór maniaka i Wasza pomoc wywalił bym w kosmos prawie 6 tysi a motek i tak by biedny kaszlał... Dzięki chłopaki. Do zaobczenia na drodze